było zniecierpliwienie, z jakim sprawdzał godzinę na zegarku. - To już cały bagaż. Jeśli czegoś jeszcze

Przebiegło ją dziwne drżenie. Wstrzymała oddech.
względy?
- Opowiem jej o tobie. Zapytam, czy nie mogłabyś na razie zostać z nami. Obiecuję ci, że o tym porozmawiam.
Odetchnęła z ulgą. Nie. Jest w szpitalu w Nowym Orleanie. Z dala od domu przy River Road. Dom należy do przeszłości. Do przeszłości kogoś innego. Ona nazywa się przecież St. Germaine.
- Czy mogłaby pani przyjść na chwilę do mojej sypialni?
Spotkali się wzrokiem. Bryce nagle wyobraził ją sobie nagą. Zaczaj zastanawiać się, jak czuła się w jego ramionach i pomyślał, że trudno będzie mieć ją ciągle obok siebie. Miał chęć zadzwonić do agencji, by poprosić o przysłanie kogoś innego. Jednakże potrzebował pomocy od zaraz. Uznał więc, że jakoś będzie sobie musiał z tym poradzić. Nie będzie przecież uwodził niani własnego dziecka, kimkolwiek by była. Choć, trzymając jego córeczkę w ramionach, wyglądała bardzo pociągająco.
złagodniał, a w dodatku był zakochany w ofierze niesprawiedliwości.
- Ty draniu! Nie wiedziałam, że mam babkę! Byłam okłamywana! Nigdy nie miałam jej poznać!. Nie wiesz nawet, jak to boli! Nie rozumiesz, co czuję, teraz, kiedy straciłam...
A kiedy już wyda smarkulę za mąż, sam wyruszy na łowy... i może spłodzi dziedzica, nim
- Tak?
- Powiedziałam mu, że nie po to się zatrudniłam w jego domu.
Cóż, Glorio, jesteś taka, jaką chciała cię mieć matka.
- Nie masz prawa...
- Ufać? Przecież ty masz więcej sekretów niż rząd USA.

Biggs i tak ju¿ zbyt długo ociagał sie pod drzwiami smierci. On

Santos też wstał.
- Santos?
Zacisnęła powieki. Dlaczego to zrobiła? Dlaczego pozwoliła sobie na taką popędliwość? Zdawało się, że ostatni raz takie szalone pomysły miała dziesięć lat temu...

- Zapłaciłem za pogrzeb.

spogladajac uwa¿nie na pielegniarza. - Nie spotkalismy sie ju¿
przyszłym roku będę się ubiegał o posadę szeryfa okręgu Blanco i nie chcę być kojarzony z jakąś chryją.
drzwi do swoich pokoi. - Spojrzała na niego, czujac, ¿e znowu

Wzięła głęboki oddech, mocniej ścisnęła smycz Szekspira i zastukała w masywne

Twoje przyjaciółki to... no wiesz, kobiety z najlepszego
zaswiecił jej w oczy punktowym swiatłem. - Jak sie pani
Skrecił w boczna ulice. Zza rogu wyłonił sie samochód